Formacja Słowem 28.06.2020


Trudne słowa z dzisiejszej Ewangelii, że ten, kto kocha ojca, matkę, dzieci, żonę bardziej niż Jezusa nie jest Go godzien, mogą w pierwszej chwili przerażać. To przerażenie znika, gdy w nauce Jezusa rozpoznaję najwyższą wartość i wiem, że Jego słowa poukładają moje życie i życie moich bliskich, bo Mistrz chce tylko naszego szczęścia.

DLA KOGO TE SŁOWA?

Ewangelia Mateusza, którą dziś czytamy, w pierwotnym Kościele była traktowana jako Ewangelia katechetyczna. Stanowiła ona drugi etap wiary dla tych, którzy przez ewangelizację (głoszenie Słowa z Mocą, na czym skupia się Ewangelia Markowa) osobiście doświadczyli, że Jezus jest prawdziwym Bogiem. Skoro w Jezusie rozpoznałeś Syna Bożego i przekonałeś się na sobie samym, że Jego słowa dają szczęście, kolejnym krokiem wiary jest uznanie Go za Jedynego Nauczyciela życia i przyjąć całą Jego naukę, nawet jeśli jest trudna i wymagająca.

Dzisiejsze Słowa Jezusa są więc dla nas pewnym kryterium, na jakim etapie wiary aktualnie się znajdujemy. Jeśli boisz się, nie rozumiesz lub nie przestrzegasz ich - wracaj do fundamentów - do budowania osobistej relacji z Jezusem i poznawania Mistrza. Dopiero, gdy rozpoznasz w Jezusie najwyższą wartość i wypełnienie najgłębszych potrzeb twojego serca, będziesz mógł wykluczyć wszystkie inne pozorne źródła szczęścia i pójść całkowicie za Jego Słowem.

PORZĄDEK MIŁOŚCI

Jezus w Ewangelii nie chce niczego innego, jak tylko naszego szczęścia, dlatego przestrzega, abyśmy szukali miłości u ŹRÓDŁA, a nie w „naczyniach". Źródłem miłości jest On sam. Stosownie do powołania każdego z nas, Pan Bóg posługuje się ludźmi, którzy są jakby „dłońmi” Boga, przez których kocha nas i których daje nam też po to, aby oni aby nas samych rozwijali w miłości i prowadzili do Niej.

Cała sztuka polega na tym, aby nie pomylić kto tu jest kim. Bóg jest źródłem, człowiek tylko odblaskiem tej miłości. Można to porównać do Słońca i Księżyca. Nigdy nie ogrzejemy się w blasku Księżyca, chociaż daje (a właściwie odbija) pewne światło. Dlatego Jezus ostrzega: jeśli kochasz bardziej ojca, matkę, syna, córkę, żonę, męża niż Jego samego - stracisz swe życie. Zwiędniesz, nie ogrzejesz W PEŁNI swojego serca przy tej osobie, bo ona jest tylko odbiciem a nie samoistnym źródłem miłości.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA INNYCH

To samo możemy powiedzieć w drugą stronę. Jeśli Pan Bóg stawia mnie w konkretnym miejscu (rodzina, parafia) i przeze mnie chce kochać innych, dopóki nie będę w zasięgu Słońca (jedność z Bogiem), nic im nie dam, jedynie chłód. Sam uschnę z miłości i zimna, przyczyniając się do tego samego u ojca, matki, syna, córki, żony, męża… Ponieważ nie przychodzi nam to łatwo, Jezus dziś mówi, że jest to pewien krzyż i tracenie. Jeśli kochasz swoich bliskich, weźmiesz ten krzyż, bo będziesz wiedział, że to najlepsze co możesz im dać.

Znajdź dziś czas na modlitwę i przede wszystkim przyjęcie Miłości w Eucharystii. To jest Źródło, Słońce, to jest Ogień Nieugaszony. Ogrzeje nie tylko ciebie, ale i przez ciebie tych, których kochasz +

← Wróć do listy