Formacja Słowem 06.06.2020


Nasza relacja z Bogiem ma być prawdziwa, czyli oparta na twojej REALNEJ sytuacji, a nie na tym, co byś chciał, żeby było. Pokazuje to dzisiejsza Ewangelia, w której Jezus zestawia uczonych w Piśmie z ubogą wdową.

☑️REALIZM AŻ DO BÓLU
Uczeni w Piśmie z Ewangelii na dziś są antybohaterami, których nie powinniśmy naśladować. Jezus zarzuca im, że wiele rzeczy dla Pana Boga robią tak naprawdę dla zewnętrznych pozorów. Próbują więc pokazać się wszystkim w lepszym świetle, niż faktycznie są. Jezus bardzo nie lubi takiego zakłamania, dlatego surowo to ocenia w słowach „Ci tym surowszy dostaną wyrok”.

Przeciwieństwem tego jest modlitwa ubogiej wdowy. Jej modlitwa w świątyni odbyła się w ukryciu i w prawdzie. Podeszła do jedynej skarbony, przy której nie stali kapłani (nikt nie patrzył) i wrzuciła to, co aktualnie miała. Obiektywnie były to marne pieniądze, lecz dla niej było to wszystko, na co było ją stać. Jaki tu realizm! Co ważne - właśnie jej ofiara była miła Bogu, a nie innych. Bóg mierzy zatem każdego inną miarą, patrząc przede wszystkom na naszą realną sytuację: ile możesz dać i ile faktycznie dajesz.

☑️MOJA BIEDNA ALE PRAWDZIWA MODLITWA
Postawa ubogiej wdowy uczy nas stawania w prawdzie i pokazuje, że Bóg z wielką radością przyjmuje prawdę o nas, jaka by ona nie była. Jeśli więc np. modlisz się i twoja modlitwa jest po prostu biedna (walczysz z rozproszeniami, nie umiesz się skupić, nie czujesz żadnych pięknych natchnień, nie umiesz wypowiadać ładnych słów), ale trwasz, walczysz i z wielką ofiarnością serca dajesz Bogu to, co masz. Patrząc po ludzku - jest to bardzo słaba modlitwa, ale dla Boga jest to modlitwa taka, jaką chce: szczera i prawdziwa, osadzoną w realiach, radościach i problemach, w jakich aktualnie jesteś.

Wbrew naszym odczuciom Bóg się raduje taką modlitwą, bo jest to modlitwa PRAWDZIWA. On chce mieć czcicieli „w Duchu i w Prawdzie”. Taka postawa serca jest stokroć lepsza, niż gdybyś miał czekać z modlitwą, aż będziesz skupiony (kiedy to będzie?), aż będziesz pobożniejszy lub gdybyś był na modlitwie sztuczny i udawał, że nic się nie dzieje.

☑️ AKCEPTACJA SWOJEGO STANU A ROZWÓJ
Zgoda na swoją biedę dzisiaj nie oznacza jednak zgody na bylejakość. To są dwie różne rzeczy. Co innego, jeśli w danym dniu klękasz do modlitwy i mając tylko „dwa pieniążki” dajesz Bogu to, co aktualnie masz. Jutro będzie inny dzień. Jutro możesz mieć dziesięć pieniążków i jeśli pomyślisz sobie, że wczoraj dałem dwa i to wystarczyło, znaczy, że nie wykorzystujesz potencjału, który masz DZIŚ.

Musimy więc uczyć się z jednej strony realizmu, czyli zaakceptować swoją biedę, a z drugiej strony uczyć się wymagania od siebie, aby codziennie dawać Bogu to, co mam najlepszego. Nie ma lepszej drogi rozwoju naszej relacji z Bogiem, bo jest ona wtedy oparta na prawdzie i na miłości wyrażonej ofiarnym sercem +